Emocje

my-razemDzisiaj trochę o  emocjach.

Emocje są reakcją na otaczającą nas rzeczywistość. Tak naprawdę stale ustosunkowujemy się do świata: smucąc się, złoszcząc, ciesząc się czy płacząc. Każdy z nas przeżywa dane wydarzenie inaczej nie tylko na poziomie emocjonalnym, ale również na poziomie fizjologicznym.  U niektórych rozmowa w sprawie pracy będzie powodowała szybsze bicie serca.  U innych serce będzie reagowało normalnie, za to układ trawienny będzie płatał figle.

Jesteśmy różni i nie możemy tego ukryć. Myślę, że nie możemy też tego lekceważyć. Zwłaszcza jeżeli chodzi o małżeństwo.

Jeżeli za ścianami naszego mieszkania nie nauczymy się rozpoznawać i rozmawiać o naszych emocjach, uczuciach, po jakimś czasie może się okazać, że relacje między nami zaczną się psuć. Co więcej zaczniemy się od siebie oddalać szukając zrozumienia, gdzieś indziej.

Patrząc na nas myślę, że nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać i dzielić się swoimi uczuciami(ku wyjaśnieniu: uczuciami bardziej dzielę się ja). Udało nam się, dlatego, że stworzyliśmy atmosferę bezpieczeństwa wynikającą z troski, szacunku i zaufania.

Jeżeli w naszych domach, w naszych małżeństwach nie czujemy się bezpieczni, nie będziemy dzielić się sercem. Nie będziemy mówić o tym co czujemy. Schowamy się w skorupę jak ślimak i będziemy czekać na bardziej sprzyjające warunki. Może to być jakimś rozwiązaniem, ale bez wyrażonych emocji  stajemy się bierni, sfrustrowani i skłonni do myślenia, że nikt nami nie jest zainteresowani.

Kiedy mówimy  o emocjach nasza samoocena wzrasta, a my sami możemy znaleźć się w miejscu w którym otrzymamy to czego potrzebujemy. Kiedy nasze braki zostaną zaspokojone.

Poza tym mówiąc o tym co przeżywamy przestajemy być aktorami, maski zostają ściągnięte i nasz współmałżonek ma okazję zobaczyć prawdziwych nas. Nie zawsze to jest miłe i łatwe. Czasami mówimy czy słuchamy rzeczy, które są trudne. Dla mnie jednak to wspólne dzielenie się sobą jest jak zaprawa łącząca cegły. Nasze relacje stają się mocniejsze, rozkwitają.

Oczywiście mówienia i dzielenia się swoimi uczuciami musimy się nauczyć. Zwłaszcza ważne jest to dla tych, którzy nie potrafią tego robić, albo uważają, że o uczuciach się nie mówi.

Mówmy o uczuciach, nie czekajmy aż rzeczy narosną do takich rozmiarów, że wszystko wypłynie z nas jak lawa z rozgrzanego wulkany.

Zauważajmy również to co jest dobre, mówmy o tym.
Zadziwia mi (zresztą sama wiele razy robiłam podobnie), że jako rodzice często wyrażamy swoje emocje wtedy, kiedy dziecko coś nabroi. Kiedy jest dobrze kompletnie tego nie zauważamy. Nie wiem czy to jest wynik naszej natury, czy po prostu wychowania w każdym razie w wielu rodzinach jest to model, który przenoszony jest na pozostałych członków rodziny. Zacznijmy mówić do siebie kiedy jest dobrze.

Jeżeli potrzebujemy powiedzieć coś trudnego nie krzyczmy, nie atakujmy. Jeżeli jesteśmy zdenerwowani dajmy sobie czas na ochłoniecie. I może zamiast: „Znowu przeleżałeś przed telewizorem cały dzień i nie ugotowałeś obiadu”; lepiej byłoby powiedzieć: ” Jestem zła, bo prosiłam cię o ugotowanie obiadu, a tego nie zrobiłeś”.

Po 27 latach małżeństwa znamy siebie dosyć dobrze. Czasami nie potrzebujemy słów, żeby odkryć jakie emocje kryją się w naszych sercach, co przeżywamy. Nie zawsze jednak to co widzę na twarzy Bogdana jest równoznaczne z tym co dzieje się w nim samym.

Podam wam przykład.

Pewnego dnia Bogdan wraca z pracy. Patrząc na niego widzę, że coś się stało. Jak każda kochająca żona zaczynam się pytać :) Oczywiście Bogdan odpowiada, że nic się nie stało. Ja namolnie drążę, mając w głowie cały scenariusz rzeczy, które mogły się wydarzyć. Wreszcie mój mąż ze spokojem mówi: Nic się nie stało, po prostu boli mnie głowa.

Jaki z tego wniosek? Nie zawsze to co wydaje nam się, że czytamy z twarzy drugiej osoby jest prawdą. Czasami zamiast domyślać się warto zapytać lub po prostu podzielić się tym co akurat dzieje się z nami. Jest o wiele łatwiej. Bądźmy otwarci na siebie, uczmy się siebie i stwórzmy w naszych domach atmosferę bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo to nie tylko dach nad głową, jedzenie w lodówce czy spokój za oknem. Bezpieczeństwo to stan w którym wiemy, że nie zostaniemy wyśmiani, zignorowani, a w chwilach słabości otrzymamy wsparcie. Oczywiście możemy powiedzieć, że to poczucie bezpieczeństwa nie jest ważne i dostosować się do panujących w naszym małżeństwie, rodzinie okoliczności. Myślę jednak, że jeżeli idziemy przez życie razem i zależy nam na szczęśliwym małżeństwie warto zatrzymać się i zastanowić nad atmosferą bezpieczeństwa w naszym domu i zacząć ją budować.

 

 

Leave a Reply