Małżeństwo, miłość i komunikacja.

IMGP9247Tytuł dzisiejszego wpisu skojarzył mi się z tytułem filmu: „Miłość, szmaragd i krokodyl”. Co prawda nie będę pisać o szmaragdach i krokodylach, ale tak sobie myślę, że krokodyle pożerają nasze małżeństwa, jeżeli brakuje w nich komunikacji i zrozumienia, a codzienne rozmowy odywają się jedynie na poziomie spraw do załatwienia.

Za mną urlop. Spędziłam go z najwspanialszym człowiekiem czyli z moim mężem. Cenne podczas całego czasu spędzonego razem było to, że nie musieliśmy się nigdzie spieszyć.  Robliliśmy to co chcieliśmy i kiedy chcieliśmy. Bogdan wstawał prawie każdego ranka koło godz.4.30, żeby wyruszyć na połowy z aparatem fotograficznym w ręku – zdjęcie zamieszone w tym blogu to jeden efektów jego pasji  ( więcej zdjęć za jakiś czas znajdzie się na blogu prowadzonym przez niego: https://pstryk24.flog.pl). Później, kiedy mój kochany mąż odsypiał poranne wstawanie siedziałam sobie i pisałam lub szydełkowałam. Także każdy z nas miał chwilę dla siebie. Jednak najważniejsze były te momenty w których byliśmy razem. Nie zawsze ze sobą rozmawialiśmy. Czasami po prostu szliśmy milcząc trzymając się jedynie za rękę. Dla ludzi patrzących z boku może to było zwykłe trzymanie za rękę, ale dla nas był to forma komunikacji, wyraz miłości. Kiedy tak chodziliśmy lub siedzieliśmy objęci na ławce, myślałam sobie, że ten zwykły dotyk jest jak niesłyszalny głos wyrażający uczucia. Potwierdzało mi to jeszcze obserwowanie par przechodzących obok. Patrząc na nich mogłam zauważyć, że przez dotyk wyrażają swoje emocje zarówno te dobre, jak i te negatywne. Czasami ich dotyk był pełen miłości, a czasami wykonywany był automatycznie jak klepanie kumpla po ramieniu.

Pamiętam parę siedziącą z trójką dzieci w jednej z restaturacji. Czekali na realizację zamówienia. Dzieci zajęte oglądaniem zakupionych pamiątek rozmawiały ze sobą, a on delikatnie głaskał ją po ręce i patrzył w oczy opowiadając o czymś. Za chwilę ich wzrok został skierowany na dzieci, ale ich ręce dalej pozostały splecione. Oczywiście nie patrzyłam na tych ludzi cały czas. Nie wiem, jak dalej potoczyła się ich wizyta w restauracji i kiedy wyszli, skupiłam się na spędzanie czasu z mężem.

Najważniejsze dla mnie jest to, że mogłam zobaczyć, iż to co wiąże ludzi może być widoczne na zewnątrz.

Oczywiście mam świadomość, że z biegiem małżeńskich lat możemy stać się leniwi i coraz bardziej ociężali. Zabieganie, codzienne obowiązki mogą sprawić, że popadniemy w rutynę, nudę. A dodatkowo stwierdzimy jeszcze, że już nic nowego w naszym współmałżonku nie odkryjemy.

Zachęcam was dzisiaj zatrzymajcie się na chwilę i pomyślcie o tym co możecie zrobić, aby przywrócić odrobinę romantyzmu i blasku w waszych małżeńskich relacjach.

Zastanówcie się nad tym jaki dotyk panuje w waszym małżeństwie? Może nawet nie zwracacie uwagi na to, jak się dotykacie, po prostu robicie to automatycznie, bez zastanowienia. Może dotyk jest jedynie środkiem do celu czyli inaczej mówiąc środkiem do udanego współżycia seksulanego? Jak dzisiaj patrzycie na swojego współmałżonak: z podziwem, szacunkiem i wdzięcznością czy raczej z obojętością?

Popatrzcie na siebie, popatrzcie na Tego, przez którego zostaliście stworzeni, promieniejcie radością i zmieniajcie swoje relacje w małżenstwach. Cieszcie się sobą, dopóki jest to możliwe.

Psalm 34:6 mówi:

„Spójrzcie na Niego, promieniejcie radościa, a oblicza wasze nie zaznają wstydu”

 

 

Leave a Reply