Co mam zrobić, jeżeli mnie już to nudzi?

1-_G203393Jakiś czas temu, ktoś zadał mi pytanie: co mam zrobić, jeżeli współżycie seksualne w małżeństwie zaczyna mnie nudzić? Pamiętam, że  jakiejś odpowiedzi tej osobie udzieliłam.

W zasadzie to pytanie sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać nad nudą w sypialnie i nad tym jak temu zaradzić. Oczywiście mam świadomość, że na takie tematy nie rozmawiamy przy kawie w doborowym towarzystwie. Ale dlaczego tego tematu nie poruszyć, zwłaszcza, że ta dziedzina małżeństwa jest wspaniałym jego elementem, który powinien przynosić radość i spełnienie, a nie znudzenie.

Oczywiście możemy mówić, że u nas wszystko jest dobrze, nie ma nudy, monotonii. Bardzo się z tego cieszę. Są jednak  tacy małżonkowie, dla których współżycie seksualne stałą się nudne i monotonne. Porównując to do posiłków. Czują się tak, jakby przez ostatnie 5 lat jedli dzień w dzień na obiad  zupę pomidorową. Oczywiście zupa pomidorowa jest wspaniała, ale kiedy się ją je ponad 2000 razy dzień w dzień robi się najzwyczajniej w świecie nudna. Co więc zrobić jeżeli mamy już dosyć pomidorówki? Rozwiązanie jest bardzo proste: trzeba zacząć gotować inne potrawy.

Co więc zrobić jeżeli współżycie seksualne w małżeństwie stało się nudne? Wprowadzić odrobinę kreatywności. Jak? Czytając pewną książkę, a w zasadzie jeden jej rozdział pt. Pieśń nad Pieśniami (tytuł książki:Biblia).

Niektóry sceny w Pieśni nad Pieśniami wspaniale opisują Boże sposoby na rozbudzenie kreatywność w tej dziedzinie.

Kiedy spojrzymy na wersety tej księgi to zobaczymy, że między innymi jest tam poruszony temat zapachów. Już w pierwszych wersetach  Szulamitka mówi o swoim wybranym:

Wyborna jest wonność twoich olejków, twoje imię jest jak najlepszy olejek do maści!

Dalej w Pieśni nad Pieśniami 1:12-14 pisze:

Dopóki król jest przy stole biesiadnym mój nard wydaje woń. Mój miły jest mi wiązką mirry, położoną między moimi piersiami. Gronem henny z winnic Engaddy jest mój miły

Dla nich zapach nie jest obcy. Myślę, że pachną nie tylko oni, ale również pachnie ich sypialnia.

Oczywiście myśląc o zapach możemy mieć różne skojarzenia. Dla wielu z nas np.zapach henny to zapach papki do farbowania włosów (niezbyt ciekawy). Jednak henna to nie tylko farba do włosów, ale również perfumy o intensywnym zapachu produkowane z jej kwiatów. Istotne jest, żebyśmy zrozumieli, iż zapach dociera do naszego mózgu szybciej niż obraz i dźwięk (chyba że mamy katar, to wtedy nic do nas nie dociera:) także może warto wprowadzić trochę zapachu do naszych sypialni czy na nasze ciała. Może się zdarzyć, że na jakieś zapachy jesteśmy uczuleni, ale generalnie mamy swoje ulubione zapachy. Zacznijmy je stosować.

Ja do dzisiaj pamiętam zapach wody toaletowej mojego męża z pierwszych lat naszego małżeństwa. Niestety przestali ją produkować:( Ostatnio jednak udało mi się znaleźć coś zbliżonego.

Także stańmy się kreatywni jeżeli chodzi o zapachy w naszej sypialni. Jeżeli tylko możemy to używajmy zapachowych świeczek. Skropmy swoje umyte ciała perfumami lub zastosujmy wspaniale pachnący balsam do ciała. Zapach działa, a właściwy zapach pobudza.

Patrząc dalej na Pieśń nad Pieśniami zobaczymy, że oprócz zapachu Salomon i Szulamitka używają słów.

Jakże jesteś piękna moja przyjaciółko, jakże jesteś piękna! Twoje oczy są jak gołąbki. O, jakże jesteś piękny, mój miły i jakże uroczy! (Pnp 1:15-16)

Jak lilia między cierniami, tak moja przyjaciółka między dziewczętami. Jak jabłoń wśród drzew leśnych, tak mój miły między młodzieńcami.(PnP 2: 2-3)

We współczesnych czasach raczej dziwne byłoby, gdyby mąż powiedział do żony, że jest jak lilia, a ona powiedziała do niego, że jest jak jabłoń. Przypuszczam, że gdybyśmy usłyszeli takie słowa to pewniej zaczęlibyśmy się śmiać niż odczuwać pobudzenie seksualne. Dla nich jednak te słowa miały znaczenie. Dla Salomona Szulamitka była najwspanialszą i najcudowniejszą kobietą, zaś dla niej on był wspaniałym, cudownym kochankiem. Na Bliskim Wschodzie jabłoń uznawana była za symbol miłości seksualnej.  Oboje byli bardzo twórczy jeżeli chodzi o używanie języka. We wspaniały i cudowny sposób określali sferę intymną. Ich słowa  pełne są liryki, poetyzmu i romantyzmu         (przeczytaj PnP 4:16; Pnp 5:1).

Czyż nie jest to wspaniałe użycie słów?

Może więc warto wprowadzić odrobinę zmysłowych słów do naszego porozumiewania się. Może na początku będziemy czuli się zawstydzeni, bo nikt nas tego wcześniej nie nauczył. Myślę, jednak, że warto spróbować po to, żeby jeszcze bardziej zbliżyć się do siebie i urozmaicić swoje współżycie.

Poza tym Szulamitka robi coś co obecnie kojarzy nam się jedynie z pewnego typu klubami, a mianowicie tańczy przed swoim mężem (PnP 7). Nasi mężowie reagują na obrazy. Czyż więc nie warto ściągnąć starą i porozciąganą koszulę bawełnianą (nie mam nic przeciwko bawełnianym koszulkom), a zaopatrzyć się w piękną, delikatną koszulkę zarezerwowaną nie tylko na noc poślubną i zatańczyć przed swoim mężem.

Spróbujmy skończyć z nudą w naszych sypialniach. Użyjmy słów, zapachów, pobudźmy nasz wzrok do tego, żeby nasze współżycie nie było tylko wykonywaniem rutynowych czynności. Stańmy się twórczy i tak jak pisze w PnP 5:1 – upijajmy się miłością. Upijajmy się miłością w naszych małżeństwach.

I na koniec podzielę się z wami jeszcze jedną bardzo ważną rzeczą. Cała PnP pokazuje mi, że Bóg jest zainteresowany sferą seksualną naszego małżeństwa. Kiedy więc czujemy się w tej dziedzinie niespełnieni nie szukajmy zaspokojenie w oglądaniu filmów pornograficznych, szukaniu nowych partnerów, ale przyjdźmy do Niego, przeprośmy za nasze niedociągnięcia, poprośmy o odnowienie tej sfery naszego życia i uczynienie nas twórczymi.

 

 

Leave a Reply