Hojni wdzięcznością

BOU06_45Ostatnio czyli miesiąc temu pisałam, że w niedługim czasie pojawi się wpis na temat wdzięczności.
W moim przypadku ten niedługi czas oznaczał miesiąc.

Nie wiem jak udaje się ludziom pisać codziennie na blogach ?

W każdym razie dla mnie codzienne, a nawet co tygodniowe pisanie na blogu jest niemożliwe mimo mojego bardzo dobrego zorganizowania czasu. Doba u mnie jak na razie nadal ma 24 godziny :)

W każdym razie jestem i powiem wam szczerze sama jestem z tego zadowolona.

Wczoraj widziałam kopię roboczą, krótkiego filmiku z ostatniego spotkania dla małżeństw. Michał (osoba robiąca filmik) wykonał kawał dobrej roboty. W tym tygodniu filmik pojawi się na stronie umieszczony przez naszego grafika komputerowego. Super jest mieć wokół siebie ludzi, którzy chcą pomóc.

Dziękuję, że jesteście :)

Wracając jednak do tematu, który poruszyłam ostatnio, a mianowicie wdzięczności.

Zgadzam się ze zdaniem, które ktoś kiedyś powiedział, że wdzięczność jest lekiem na egoizm. Kiedy zaczynamy być wdzięczni  już nie patrzymy na siebie, ale wparujemy się w innych. Dostrzegamy ich zalety, piękno, a kiedy niczego się nie spodziewają zaskakujemy ich swoją „hojnością” wdzięczności. Bez podtekstów, bez chęci uzyskania czegokolwiek, bez formy roszczeniowej.

Pisząc to zdanie zastanawiam się jakby zareagowała żona, gdyby mąż niespodziewanie przyniósł jej kwiaty.

Niektóre z nas cieszyłby się, inne stwierdziłyby z przekąsem: on znowu czegoś chce, a jeszcze inne patrząc na bukiet kwiatów widziałyby swoje posiniaczone ręce, łzy cieknące po policzkach i krzyk dzieci.

Cieszenie się z kwiatów nie wymaga komentarza.

Nie będę również komentować  patrzenie się w bukiet kwiatów  i widzenie własnych łez. Chociaż kobietom, które znalazły się w takim miejscu zalecałaby stanięcie ponad własnym strachem i lękiem i szukanie pomocy. Rzeczywistość sama się nie zmieni.

Przez chwilę chciałam zająć się sytuacją w której mąż przynosi kwiaty, a my z przekąsem stwierdzamy: on znowu  „tego” chce, a dokładniej on znowu chce uprawiać ten męczący, nudny seks. Oczywiście będą tacy mężczyźni, którzy kwiatami będą chcieli coś ugrać. Ale będą też tacy, którzy przyniosą kwiaty, bo chcą okazać wdzięczność. I tak sobie myślę, że wiele z nas musi  nauczyć przyjmować ich wdzięczność, bez szukania jakichkolwiek podtekstów lub przeliczania bukietu na kasę, która  została wydana.

Nauczmy się przyjmować wdzięczność, nauczymy się być wdzięczni. I tu wcale nie chodzi o to, że ciągle musimy sobie coś kupować. Dlatego, że wdzięczność to tak naprawdę postawa serce, to umiejętność powiedzenia dziękuję drugiej osoby, to skierowanie do niej szerokiego uśmiechu, to złożenie pocałunku na policzku ukochanego …. Tak wiele gestów, które mogą wyrazić wdzięczność bez opróżniania kieszeni, bez narażania naszego budżetu.

Zamiast ciągle patrzeć na nasze braki, na to czego nie mamy czas popatrzeć na to co mamy i zacząć być wdzięcznym. Koncentrujemy się na rzeczach, których na dzisiaj nie możemy mieć:  lepszym samochodzie, nowych butach, domu  itp i osiągamy nie wiele. Zachowujemy się jak konie z klapkami na oczach. Widzimy tylko  nasz brak i niedostrzegamy piękna, które jest wokół.

Piękno jest, tylko chciejmy je dostrzec i zacznijmy być wdzięczni Bogu i ludziom. Zamknijmy swoje usta na narzekanie.

” Jutro poniedziałek, do pracy :( ” – tak dzisiaj powie wielu ludzi.

A ja na przekór wszystkiemu powiem – DZIĘKUJĘ CI BOŻE :

–  za to, że mogę iść do pracy.

– za to, że mam ręce i nogi,

– za to, że mam męża,

– za to, że mam wspaniałe dzieci,

– za to, że na dworze słuchać już śpiew ptaków,

– za to, że mam przyjaciół,

– za to, że ………………………………..

Niekończąca się lista wdzięczności.  Bądźmy więc hojni wdzięcznością.

Wdzięczność przynosi zmiany nie tylko do naszego życia, ale również do życia innych ludzi.

 

Leave a Reply