I zostałam teściową 2

_G207582-001Już wrzesień. Za mną urlop i wesele córki. Wracam więc do normalnego rytmu czyli robienia wpisów na blogu, dziergania itp rzeczy. Moje „dziergadełka” i nie tylko możecie zobaczyć na blogu: http://drucikowo.blogspot.com/. Zapraszam.

Jednak nie o tym chciałam dzisiaj pisać. Wesele córki oraz zostanie teściową skłoniło mnie do kilku refleksji.

Przede wszystkim stwierdzam, że nie lubię słowa teściowa. I wcale nie jest to związane z tym, że mam złą teściową. Moja teściowa jest wspaniała. Nie lubię tego słowa, bo w naszym społeczeństwie wtedy, kiedy używa się słowa teściowa na myśl przychodzi cała masa żartów niekoniecznie prawdziwych. A ja raczej nie mam ochoty być teściową z kawałów, która jest rodzinnym „umilaczem” codziennego życia młodej pary. Mimo tego, że to nazewnictwo nie bardzo mi się podoba zostałam teściową, bo tak mnie określa mój ojczysty język.

Bycie teściową zobowiązuje, bo w zasadzie stałam się matką dla dwojga dorosłych ludzi, którzy zaczynają całkiem odrębne życie.

Czy to jest łatwe? Nie bardzo i tak sobie myślę, że założeniem własnej rodziny przez dziecko jest jak z jego pójściem przez nie do szkoły.

Kiedy moje dzieci zaczynały swoją szkolną przygodę miałam mnóstwo obaw. Czy dadzą radę? Czy jadąc autobusem wysiądą na właściwym przystanku? Czy nic im się niestanie? Cała masa pytań tworzyła się w mojej głowie. Mogłam zrobić kilka rzeczy: zaufać, jeździć z nimi do szkoły lub siedzieć i się stresować. Wybrałam zaufanie. Zaufanie dzieciom i zaufanie Bogu. Bóg dał mi te dzieci i wierzyłam, że On chce dla nich jak najlepiej. Wiem, że moje dzieci miały czasami szalone pomysły. Czy mogłam ich przed wszystkim ochronić? Nie, ale On był przy nich cały czas. I dzisiaj kiedy moje dziecko założyło własną rodzinę wierzę, że On jest przy nich cały czas i ma ich w swoich rękach.

Czy popełnią błędy? Tak, ale moim zadaniem jako matki, teściowej jest stanie obok, wspieranie i towarzyszenie im podczas tej małżeńskiej podróży. Mogę im doradzić, mogę im pomóc, ale to oni jako małżeństwo podejmują decyzję o swoim życiu, o swojej przyszłości. Oni żyją własnym życie, a ja z mężem własnym.

Jako małżeństwo z 25- letnim stażem mamy swoje pasje, marzenia i tak naprawdę na ich realizacji trzeba się skupiać.

Oczywiście jesteśmy rodziną i nasze drogi będą się przeplatać, ale tylko przeplatać, a nie nachodzić na siebie.

Słuchając różnych opowieści o teściowych tak sobie myślę, że dla dobrych relacji z nową rodziną ważne jest zaakceptowanie wybranka lub wybranki naszego dziecka. Mam świadomość, że nie zawsze to jest łatwe, bo wielu z rodziców ma własne wyobrażenie partnera życiowego własnego dziecka.

Przestańmy sobie wyobrażać partnerów naszych dzieci i zaakceptujmy ich wybory. Jako teściowe bądźmy mądrymi teściowymi, które nie komentują, nie dyrygują, nie pouczają,nie krytykują, nie nachodzą.

Jeżeli w małżeństwie naszego dziecka nie ma przemocy domowej pozwólmy im żyć własnym życie. Zaakceptujmy zięcia, synową. Kochajmy ich.

Kiedy znajomi i przyjaciele dowiadywali się o ślubie córki mówili: to odchodzi ci córka z domu. A ja powiem wam szczerze. Nikt nie odszedł, (mimo, że córka nie mieszka z nami) ale przybył wspaniały człowiek i syn. A jeżeli mój rodzony syn ożeni się to do będę mieć jeszcze jedną córkę. To jest wspaniałe. Nikt nie ubywa i nikt nie ucieka :)

Jak to ktoś, kiedyś powiedział, żeby być dobrą teściową nie trzeba umierać przed ożenkiem swoich dzieci, wystarczy trzymać dystans do nowej rodziny i samej siebie, żyć własnym życiem oraz zaufać Bogu, że On kocha bardziej niż my.

 

 

2 thoughts on “I zostałam teściową

  1. Odpisz Grzegorz Wrz 11,2014 12:19 pm

    Zazdroszczę mądrości życiowej I tak rezolutnego podejścia. Życzę sobie takich przemyśleń. Chyba nie jestem jeszcze tak dorosły – a może to kwestia tego że mój syn ma dopiero 15 lat I jeszcze troche czasu nam zostało do dorośnięcia. W każdym bądź razie Reniu gratuluję wam wszystkiego o czym piszesz.
    Grzegorz

  2. Odpisz My Razem Wrz 11,2014 12:29 pm

    Grzesiek nie martw się dorośniesz. A ja powiem ci z własnego doświadczenia kiedy dzieci odchodzą czasami robi się smutno, czasami zakręci się łza w oku,ale najważniejsze jest kochać i patrzeć na wszystko z perspektywy przybywania rodziny.
    Dzięki za miły komentarz. Pozdrawiam :)

Leave a Reply